Szukasz systemu uzdatniania wody? Sprawdź produkty dostępne w sklepie internetowym lub napisz do eksperta!


W Polsce pewnego dnia z kranów może przestać lecieć woda. To nie jest żadne science fiction, ani żart lecz bardzo prawdopodobny scenariusz. Ostrzegają o tym naukowcy i ekolodzy, jednak nikt nie podejmuje radykalnych kroków, by tą sytuację zmienić. Czy pewnego dnia nasz kraj zamieni się w pustynię bez wody?

W tym roku wielu z nas otworzyło w końcu oczy na problem zasobów wody, których autentycznie może zabraknąć. Ostrzeżenia i oświadczenia z prośbą o oszczędzanie wody wydano w ponad 320 gminach, a w Skierniewicach zwyczajnie tej wody zabrakło. O problemie mówiło się bardzo głośno i choć czas upałów już powoli przemija, to o kłopocie mówić trzeba, bo przyszły rok może okazać się jeszcze gorszy.

Stały dostęp do wody to pozory

Wielu osobom wydaje się, że woda w kranie będzie płynęła zawsze, a jej zasoby są niewyczerpalne. To, ile zużyją jest zależne tylko od ich potrzeb i chęci wydania odpowiedniej kwoty. Tak błędne przekonania wynikają z informacji zakodowanej jeszcze z czasów edukacji, że znaczącą część naszej planety pokrywa właśnie woda.

Na hydrosferę składają się zarówno wody powierzchniowe, jak i podziemne, te z opadów atmosferycznych i uwięzione w formie stałej w lodowcach. Ziemia jest nazywana nawet błękitną planetą, ponieważ głównie składa się z mórz i oceanów. Wody pitnej jest na niej jednak stosunkowo mało.

Aż ponad 96% naszych zasobów wodnych to morza i oceany, wody podziemne stanowią niecałe 2%, natomiast jeziora i rzeki nie obejmują nawet 1%. Woda słodka na Ziemi stanowi więc nawet mniej niż 3% całkowitych zasobów, a z tego tylko 1% faktycznie nadaje się do spożycia.

Do tego należy wziąć pod uwagę, że zasoby wody, która realnie nadaje się do spożycia cały czas się kurczą. Wynika to ze stale rosnącej liczby ludności i ich potrzeb, rozwoju przemysłu, rolnictwa, urbanizacji.

Podczas gdy zasoby wody pitnej stale maleją, naukowcy szacują, że do 2050 roku zapotrzebowanie na wodę wzrośnie o 55% w stosunku do dzisiejszych czasów.

Ta statystyczna wyliczanka staje się jeszcze bardziej niepokojąca, biorąc pod uwagę, ze już teraz 40% obszarów ma utrudniony dostęp do wody pitnej, a ponad 2 miliardy ludzi nie może cieszyć się stałym dostępem do jej źródła. W samej Europie z brakiem stałego dostępu do wody spożywczej zmaga się 100 milionów osób.

Coraz gorsza sytuacja z wodą

W Polsce wodę czerpiemy głównie z opadów atmosferycznych. To aż 97% ogólnych zasobów. Pozostałe 3% to woda dostarczana przez zagranicznych dostawców. Roczny przychód wody wynosi około 192 miliardów metrów sześciennych… i dokładnie tyle samo zużywamy.

Sytuacja dodatkowo raczej nie napawa optymizmem, ponieważ szacuje się, że statystyczny mieszkaniec Europy może zużyć w ciągu roku 4500 metrów sześciennych wody, zaś u nas na jednego mieszkańca kraju przypada jedynie 1600 metrów sześciennych wody. Zasoby wody w Polsce są porównywalne do tych, którymi dysponuje Egipt.

Najlepszym przykładem tego, jak kiepska jest sytuacja, były w ostatnim czasie Skierniewice i problemy z dostawą wody do mieszkańców. Według rankingów państw i regionów o podwyższonym ryzyku niedoborów wody znalazło się właśnie województwo łódzkie.

Podobna sytuacja z deficytem wody może jednak w następnych latach pojawić się także w województwach: śląskim, opolskim, wielkopolskim, małopolskim, podkarpackim,  świętokrzyskim oraz dolnośląskim.

Szczególne narażenie tych terenów na susze jest związane z mniejszymi odnotowywanymi opadami niż w innych regionach, a także problemem z deficytami wody gruntowej spowodowanymi przez działalność kopalni, dużym poborem wody na potrzeby energetyki.

Coraz więcej obostrzeń

Deficyty w Polsce sprawiły, że zaczęto szukać i wprowadzać tymczasowe rozwiązania mające nieco poprawić sytuację. Ograniczenie dostaw wody do zakładów przemysłowych, zmniejszenie ciśnienia wody  w sieci, wybrane godziny dostępu do wody na działkach rekreacyjnych, zakazy mycia samochodów, podlewania trawników czy napełniania basenów to tylko niektóre z pomysłów na poradzenie sobie z kryzysem.

Wprowadzane zakazy i ograniczenia mogą w następnych latach dotyczyć jeszcze większej ilości miast. Na braki wody najbardziej narażeni są właściciele własnych ujęć, gdzie wykorzystywana jest woda z płytszych warstw oraz ujęć komunalnych, gdzie w grę wchodzi pierwsza warstwa wodonośna.

Coraz mniej deszczu

Kolejnym argumentem na to, że sytuacja jest poważna i ciężko mówić o poprawie mogą świadczyć porównania objętości opadów w czerwcu 2019 do czerwca roku ubiegłego. Naukowy wyliczają, że w tym roku czerwiec miał tylko 6 dni deszczowych, a suma opadów wyniosła 19,6 mm. W zeszłym było to 15 dni, a odnotowana suma wyniosła 42 mm.

Szacuje się, że tegoroczny bilans wodny będzie gorszy od zeszłorocznego o jakieś 20%. Te zmiany szczególnie odczuwają rolnicy, ale i my, jako konsumenci. Problem można dostrzec choćby poprzez cenę warzyw, na przykład zawrotną kwotę jaką trzeba było zapłacić w tym roku za kilogram pietruszki.

W jednym z wywiadów hydrolog z Centrum Nadzoru Operacyjnego Państwowej Służby Hydrologiczno-Meteorologicznej zaznacza, że w Polsce największym kłopotem wcale nie są opady deszczu, bo jeśli wziąć pod uwagę powierzchnię całego kraju, to ilość opadów jest wystarczająca. Kłopot stanowi brak dobrego systemu gromadzenia wody.

W czym dokładnie leży problem?

Podstawowym źródłem zasobów wody w Polsce  jest śnieg. Jego opady są najbardziej intensywne w górach. W trakcie topnienia przepływa, uzupełniając zasoby wód gruntowych i podziemnych. Od wielu lat obserwuje się jednak, że ten przepływ jest zbyt szybki, a więc zasoby nie są w stanie się w pełni odnowić.

Kolejnym zjawiskiem, które ma wpływ na obecną sytuację jest rodzaj opadów deszczu. Częściej mamy do czynienia z intensywnymi, burzowymi opadami. Im więcej wody spada na ziemię w jednym momencie, tym trudniej ją zatrzymać. Zamiast wsiąkać w grunty, spływa.

Ponadto nasze miasta pokrywają coraz większe powierzchnie betonowe. Wśród murów, ulic, chodników i parkingów brakuje miejsca na zieleń, która zatrzymuje wodę. Woda przepływa dalej, tracimy ją.

Wybetonowane aglomeracje to jeszcze jeden problem, który ujawnia się coraz częściej. Z intensywnymi opadami nie radzą sobie studzienki kanalizacyjne. Dochodzi więc do podtopień, powodzi, zalewania domów.

Kryzys wody na całym świecie

Światowy Instytut Zasobów alarmuje, że nawet 25% ludzkości żyje w krajach, w których realnie może zabraknąć wody pitnej. Do takiej sytuacji przyczyniają się nie tylko zmiany klimatyczne, ale przede wszystkim zapotrzebowanie na wodę ze względu na rosnąca populację, rozwój przemysłu, związane z tym zanieczyszczenia, ale i zwyczajne marnotrawstwo.

Coraz częściej mówi się o zjawisku stresu wodnego. Oznacza on większe zapotrzebowanie na wodę w danym kraju, niż są w stanie zapewnić wody gruntowe oraz podziemne. Nie mówi się o nim zbyt wiele, jednak może stanowić szczególne powody do obaw.

Brak wody w wybranych regionach, zwłaszcza zasiedlonych przez większą ilość ludności, powoduje kryzys żywnościowy. Na to są narażone szczególnie państwa, których gospodarka opiera się na rolnictwie. Susze nie sprzyjają rozrostowi plonów, a zasoby wyprodukowanej żywności są znacznie mniejsze. Za tym idą konflikty, migracje, chaos gospodarczy i społeczny.

Takie wydarzenia już możemy obserwować na własne oczy. Do ogromnego kryzysu doszło na południu Indii. Wielomiesięczna susza doprowadziła do wyschnięcia zbiorników zasilających tamtejsze miasto zamieszkiwane niemal przez 11 milionów ludzi. Brak wody spowodował nie tylko ogromne kolejki do cystern przeznaczonych do jej poboru, ale i zamieszki oraz zamknięcie wielu obiektów użytku publicznego.

Pomysły ze świata na zahamowanie problemu

Tak ogromne problemy z zasobami wody przydarzyły się nie tylko w Indiach. O podobny kryzys otarło się Sao Paulo i Kapsztad. Władzom jednak udało się wybrnąć z kryzysu lecz nie obyło się bez potrzeby ogromnego zaangażowania i wywarcia presji na mieszkańcach.

Sao Paulo wprowadziło program, w którym mieszkańcy zużywający minimum wody dostawali dodatkowe pieniądze, natomiast ci, którzy zużywali ją w nadmiarze musieli liczyć się z podwojoną stawką za pobór. Z kolei Kapsztad wprowadził listę wstydu, na której były wypisane nazwiska osób wykorzystujących wodę ponad miarę. W obu przypadkach efekty były zaskakujące.  Mimo że było o włos od katastrofy, to jednak do niej nie doszło. Cały czas są narażone na powtórkę.

Być może przytoczone sposoby są dobrą drogą dla innych miast (także w Polsce), by wpłynąć na mieszkańców dużych aglomeracji i zmienić ich nastawienie do wody.

Odpowiednia retencja – klucz do sukcesu

Choć problem w Polsce uwidacznia się coraz bardziej, to trudno o kogoś, kto chciałby zająć się kompleksowym rozwiązaniem, choć istnieje cała lista działań, jakie można podjąć.

Przede wszystkim warto stawiać w miastach na tereny zielone i przestać pokrywać wszystkie możliwe powierzchnie betonem. Dobrym pomysłem jest też budowa zbiorników wodnych. Nie chodzi tu jednak o duże zbiorniki lecz głównie małe, występujące w dużych ilościach, śródpolne.

My też możemy coś zrobić w tej sprawie!

Przede wszystkim każdy z nas powinien uświadomić sobie, ze woda jest dobrem wspólnym i egoistyczne podejście do tematu jest jednym z najgorszych możliwych działań. Nawet niewielkie zmiany mające na celu jej zaoszczędzenie są istotne. W końcu w myśl powiedzenia „kropla drąży skałę” to właśnie małe gesty każdego z nas są w połączeniu w stanie dać ogromny efekt.

O tym, ile współcześnie wody zużywamy dowiecie się z artykułów: Ślad wodny, czyli ile tak naprawdę wody zużywamy? oraz Ile wody zużywa turysta na wakacjach? Szokujące fakty!

Sposoby na oszczędzanie tego cennego płynu opisywałem już w artykule: Jak skutecznie obniżyć rachunki za wodę? Warto przeczytać i zastosować. Natomiast o innych sposobach na bycie eko w życiu codziennym można dowiedzieć się stąd: Jak żyć bardziej ekologicznie w 2019 roku?

Szanuj wodę!

Te wszystkie przytoczone dane świadczą o tym, że czas najwyższy zacząć szanować wodę i korzystać z niej z rozwagą. Brak tego cennego surowca może doprowadzić do katastrofalnych skutków, a pierwsze efekty jej deficytów możemy odczuć na własnej skórze już dziś.

Kompendium wiedzy o filtracji wody na YouTube

  • Dział merytoryczny
  • Recenzje produktów
  • Filmy instruktażowe

Subskrybuj kanał marki Ecoperla i bądź na bieżąco z najnowszymi poradnikami!