facebook_pixel n/a

Szukasz systemu uzdatniania wody? Sprawdź produkty dostępne w sklepie internetowym lub napisz do eksperta!


Poprzedni post wzbudził dość dużo kontrowersji. Dostałem wiele krytycznych informacji zwrotnych, więc chciałbym na wstępie coś wytłumaczyć. Przede wszystkim w tekście pt. “Czy można pić wodę prosto z kranu?” nie jest zawarta żadna zachęta do picia lub zrezygnowania ze spożywania wody prosto z kranu. Chodzi o to, że od jakiegoś czasu istnieje medialna nagonka na to, że woda z kranu jest zdrowa i że nie ma sensu kupować wody butelkowanej. Jak jest naprawdę?

Jak już pisałem – z założenia woda z kranu jest zdrowa. Posiada wapń i magnez, czyli pierwiastki, które są nam potrzebne do życia. Woda wydobywana jest ze studni głębinowych lub uzyskiwana wtórnie z oczyszczalni. Przechodzi bardzo skomplikowane procesy uzdatniania. Nad jej jakością czuwają laboratoria, które wykonują wnikliwe analizy wody pod kątem bakteriologicznym. Co więcej, od pewnego czasu nawet małże wykorzystywane są analizy chemicznej wody. Małże? Tak, dokładnie. Te skorupiaki są niezwykle wrażliwe na jakiekolwiek zanieczyszczenia wody – jeżeli wyczuwają zagrożenie z tego tytułu natychmiast zamykają swoje skorupy. To jest znak, że woda musi zostać poddana wtórnemu procesowi filtracji.

Na rozwój miejskich wodociągów ogromny wypływ miały dotacje z Unii Europejskiej. W niektórych miastach przedsiębiorstwa uzyskały nawet kilkanaście milionów złotych, by zmodernizować stacje uzdatniania wody. Co do jakości wody uzyskiwanej i uzdatnionej przez zakłady wodociągowej nie mam wątpliwości – jest rewelacyjnej jakości. Zdarza się także, że producenci wód butelkowanych korzystają z tej wody.

Dlaczego woda z kranu wzbudza tyle kontrowersji?

Problem nie leży w samej wodzie z kranu lecz w jakości magistrali wodociągowej. W niektórych miastach są odcinki, że rury doprowadzające wodę mają nawet 100 lat. W tamtych czasach jakość wody z kranu pozostawiała (łagodnie mówiąc) wiele do życzenia. Zakłady wodociągowe nie dbały o redukcję związków manganu i żelaza, które (niemal zawsze) występują w studniach głębinowych. Część tych związków osiadła na rurach i mogą stanowić potencjalne zagrożenie dla mieszkańców (podczas procesów utleniania). Nie jest to jednak główny problem, o którym chcę napisać (przecież nie wszędzie rury wodociągowe mają 100 lat!).

Nawet jeżeli zakład miejskich wodociągów zadba o to, żeby do naszych bloków/osiedli dotarła pozbawiona wszelkich zanieczyszczeń woda – pozostaje jeszcze kwestia jakości instalacji w budynkach. Nie każdy developer czy spółdzielnia dba o to, by zabezpieczyć instalację wodociągową przed zanieczyszczeniami, tworzeniem się osadów i potencjalnym rozwojem bakterii. W starszych blokach często zaniedbywane są okresowe badania instalacji wodociągowej. Nie mamy po prostu wpływu na to jaka woda wypłynie z naszego kranu.

Reklamy propagują picie wody z kranu

W poprzednim poście pisałem także o tym, że reklamy, które zachęcają do picia wody z kranu są często reklamami samych przedsiębiorstw oczyszczających wodę. To prawda i będę bronił tej tezy. Ponadto prezydenci danych miast chwalą się wodą nie znając tak naprawdę żadnych faktów i opierają się tylko na tym, co powie rzecznik wodociągów miejskich. To czysta promocja miasta i marketing wodociągów. Na stronach wodociągów (zaraz pod perswazyjnymi reklamami zachęcającymi do picia wody z kranu) widnieją informacje o tym, że wodociągi nie odpowiadają za wtórne zanieczyszczenia wody. Lekceważona jest także potrzeba poinformowania potencjalnych konsumentów wody z kranu o tym, że przed napiciem się wody z kranu (szczególnie rano) należy puścić strumień wody i odczekać kilka lub kilkanaście sekund. Dlaczego? Podczas dłuższego przestoju w instalacji w budynku, woda może się wzbogacić o pewne “minerały”. Takich rzeczy się nie mówi, ponieważ to niewygodne i niemedialne.

“Piję wodę z kranu od 20 lat i żyję” – to najczęściej spotykany argument, który ma świadczyć o dobrej jakości wody wodociągowej. Zaznaczę, że bardzo się cieszę, że Ci co piją wodę z kranu – żyją i mają się dobrze. Może świadczyć to o dwóch rzeczach, których każdy może pozazdrościć. Pierwszą z nich jest posiadanie dobrej jakości instalacji wodociągowej, która nie ma wpływu na wtórne zanieczyszczenie wody. Druga i też ważna – wysoka odporność organizmu na dolegliwości gastryczne. W zasadzie wystarczy jedna z tych dwóch, by bezproblemowo móc pić wodę kranową. Nie wspominam oczywiście o tolerancji smaku wody kranowej – który jest dość specyficzny. Jedni są bardziej wyczuleni na smak chloru, inni mniej. Jest to kwestia bardzo subiektywna.

Wystarczy poświęcić kilka minut, żeby otworzyć sobie umysł na pewne sprawy, zamiast tak konsekwentnie bronić jakości wody z kranu. Tak jak już pisałem – informacje, które tutaj podaję mają na celu uświadomić ludzi, a nie ich zniechęcić do wody kranowej. Każdy z nas ma swój rozum, możemy robić to na co mamy ochotę. Warto jednak zdać sobie sprawę z potencjalnych konsekwencji i poznać drugą stronę medalu.